Lyrics




Podnoszę ręce, choć nie mam sił
Czuję jak wzbiera we mnie znany bunt
Wypunktujemy każdą z naszych win
W tym starciu było już dziesiątki rund
Szanse marne, na myśli miałeś słowo jedno
Trzymam gardę, na każde mam teorii milion
Prawdą gardzę, odcienie szare w kolorycie
Trzymam gardę, najgorszy sztorm przeczekam
W labiryncie
Natłoku myśli, paraliżu
Serce na klucz
Zamykam, trwonię dni
Zdarzy się cud
W labiryncie
Natłoku myśli, paraliżu
Serce na klucz
Czy masz właściwy?
I znajdziesz mnie?
W labiryncie (he)
W labiryncie (he)
Ponoszę straty, liczenie trwa
Na przemian spod stóp usuwa się grunt
Snujemy razem się w oktagonie kłamstw
W zakładach nie wystałam tylu rund
Szanse marne, na myśli miałeś słowo jedno
Trzymam gardę, na każde mam teorii milion
Prawdą gardzę, odcienie szare w kolorycie
Trzymam gardę, najgorszy sztorm przeczekam
W labiryncie
Natłoku myśli, paraliżu
Serce na klucz
Zamykam, trwonię dni
Zdarzy się cud
W labiryncie
Natłoku myśli, paraliżu
Serce na klucz
Czy masz właściwy?
I znajdziesz mnie?
W labiryncie (he)
W labiryncie (he)



Writer(s): Filip Pobocha



Attention! Feel free to leave feedback.
Loading
Loading