Lyrics Everest - M0LLY
Yeah,
hej
Yeah,
yeah
Jura
Mmm,
Friz
Chyba
nade
mną
coś
czuwa
Coś
daje
mi
siłę,
by
chodzić
po
górach
(górach...)
Yeah
Teraz
to
widzę
po
ludziach
Że
żaden
obecny
niczego
nie
wskóra
(wskóra...)
Ej,
ej,
ej
Chyba
nade
mną
coś
czuwa
Coś
daje
mi
siłę,
by
chodzić
po
górach
Teraz
to
widzę
po
ludziach
Że
żaden
obecny
niczego
nie
wskóra
Toniemy
w
długach
Tu
każdy
problemy
ma
swoje,
weź
skumaj
My
mamy
tu
ziomów
i
wrogów
od
chuja
Lecz
żaden
nikomu
nie
życzy,
by
przestał
fruwać
Kiedyś
to
jebnie
Prędzej
czy
później
wyciągnę
zawleczkę
Prędzej
czy
później
przyjadę
tu
Mercem
Gdziekolwiek
bym
nie
był,
tam
będę
pamiętał,
skąd
jestem
Weryfikuję
intencje
Skąpy
tu
zawsze
powróci
po
więcej
Wśród
ludzi,
którzy
tu
przepiją
pensję
Są
ludzie,
którzy
nie
mają
na
chleb,
ej
Znam
to
- ten
jebany
sektor
Życie
- jebana
codzienność
Życie
jak
jebany
jackpot
I
lepiej,
by,
kurwa,
tym
razem
to
weszło
Życie
coś
dało,
to
bierz
to
Pochwal
się
swoim
koleżkom
Że,
kurwa,
olałeś
to
bagno
I
wozisz
się
furą
ze
swoją
panienką
Dziś,
wiesz
Dziś
mierzę
wysoko
Bo
chcę
wchodzić
na
Mount
Everest
Problemy
pokonuję
Po
to,
by
iść,
wiesz
Iść,
wchodzę
na
Mount
Everest
Mierzę
wysoko,
bo
chcę
Problemy
pokonuję,
weź
skumaj
to
Chyba
nade
mną
coś
czuwa
Coś
daje
mi
siłę,
by
chodzić
po
górach
(górach...)
(Eh,
eh)
Teraz
to
widzę
po
ludziach
Że
żaden
obecny
niczego
nie
wskóra
(wskóra...)
A
znałem
tych
ludzi
Ziomali,
od
których
sępiło
się
szlugi
Zabawy
i
dragi,
a
wieczorem
kluby
Napady
głupawy,
jak
tego
nie
lubić?
Track
jeden
za
drugim
Jechało
się
w
trasę,
byle
się
nie
nudzić
A
potem
podziały,
sypały
się
grudy
Tu
jeden
do
trawy,
tam
drugi
do
wódy
Dziś,
wiesz
Dziś
mierzę
wysoko
Bo
chcę
wchodzić
na
Mount
Everest
Problemy
pokonuję
Po
to,
by
iść,
wiesz
Iść,
wchodzę
na
Mount
Everest
Mierzę
wysoko,
bo
chcę
Problemy
pokonuję,
weź
skumaj
to
Chyba
nade
mną
coś
czuwa
Coś
daje
mi
siłę,
by
chodzić
po
górach
Teraz
to
widzę
po
ludziach
Że
żaden
obecny
niczego
nie
wskóra
Toniemy
w
długach
Tu
każdy
problemy
ma
swoje,
weź
skumaj
My
mamy
tu
ziomów
i
wrogów
od
chuja
Lecz
żaden
nikomu
nie
życzy,
by
przestał
fruwać
Chyba
nade
mną
coś
czuwa
Coś
daje
mi
siłę,
by
chodzić
po
górach
Teraz
to
widzę
po
ludziach
Że
żaden
obecny
niczego
nie
wskóra
Toniemy
w
długach
Tu
każdy
problemy
ma
swoje,
weź
skumaj
My
mamy
tu
ziomów
i
wrogów
od
chuja
Lecz
żaden
nikomu
nie
życzy,
by
przestał
fruwać
(fruwać...)
Mmm,
Friz
Attention! Feel free to leave feedback.