paroles de chanson Dopamina - Miszel
Powiedz,
jak
rozpalić
płomień,
który
oświetli
nam
czas
Zanim
nasza
karta
spłonie
i
zawali
się
nasz
świat
Chaos
w
mojej
głowie
ciągle
zaburza
mój
smak
Chciałbym
poukładać
swoje,
zanim
stracę
cały
blask
Zanim
wyblakną
kolory
Wybierałem
sam
swoją
drogę
Z
demonami
walczę
na
co
dzień
Pierdolę
euforię,
znowu
się
spowolnię
Wybieram
dzisiaj
mniejsze
zło
Wolę
powiedzieć
"stop"
Powoli
mam
już
dość
Patrzeć,
jak
spadam
na
dno
Moich
plam
nie
zmyje
chlor
Dopaminowy
lord
Nie
chcę
tego
mieć,
zrobił
ten
sam
Bóg
Uważaj
na
swoje
kroki,
by
się
łatwo
nie
wyjebać
Nie
czekam
na
zaproszenie
na
ten
wasz
jebany
melanż
Mam
dużo
do
powiedzenia,
dzisiaj
pracy
nie
zamieniam
Na
pokusy,
tak
rysują
się
wspomnienia
i
marzenia
Ye-ye-ye-yeah,
co
ty
o
tym
wiesz?
Uwolnij
się,
zanim
prześpisz
znów
dzień
Powiedz,
jak
rozpalić
płomień,
który
oświetli
nam
czas
Zanim
nasza
karta
spłonie
i
zawali
się
nasz
świat
Chaos
w
mojej
głowie
ciągle
zaburza
mój
smak
Chciałbym
poukładać
swoje,
zanim
stracę
cały
blask
Zanim
wyblakną
kolory
Wybierałem
sam
swoją
drogę
Z
demonami
walczę
na
co
dzień
Pierdolę
euforię,
znowu
się
spowolnię
Dopamina
to
hormon
niezbędny
do
prawidłowego
funkcjonowania
organizmu
Zwyczajowo
nazywana
hormonem
szczęścia
Niedobór
dopaminy
wywołuje
lęki,
wewnętrzne
napięcie,
osłabienie
motywacji
Niechęć
do
działania,
zmęczenie,
apatię,
a
nawet
depresję
Niskie
stężenie
dopaminy
może
przypominać
objawy
podobne
do
głodu
narkotycznego
Prr!
Dzwoni
ziomal
— daj
mi
więcej
dopaminy
Pierdolony
Miszel
Traper,
zawsze
będę
miał
co
jeść
Chcieliście
wydymać
Freda,
Fred
wydyma
całą
grę
Chcieli
zabrać
to,
co
moje,
niczym
nie
podzielić
się
Będę
w
tym
gównie
po
uszy,
nawet
jak
zabiorą
tlen
Zamiast
rozliczania
sceny
codziennie
rozliczam
siebie
Wypisywałem
do
innych,
dziś
wiem,
że
nie
powinienem
Wypisywałem
po
featy,
nikt
mi
nie
pomagał
w
biedzie
Dziś
jednego
jestem
pewien,
że
solowo
tu
rozjebię
Buduję
wysokie
mury,
tu
nie
wleci
żaden
sęp
Nie
muszę
odgrywać
roli,
będę
sobą
aż
po
kres
Od
ulicy
chcę
spierdolić,
a
nie
w
niej
zamykać
się
Naszych
bloków
nie
zobaczysz,
pora
złapać
już
za
ster
Zmarnowałem
wiele
czasu
już
na
zamulanie
bani
Miałem
wiele
ludzi
wokół,
którzy
z
nami
razem
stali
Podobno
mnie
propsowali,
ale
tak
tylko
gadali
Dziś
już
nie,
nie
zjesz
z
nami
już
— wpierdolimy
sami
Nie
czułem
takiego
głodu,
odkąd
przestałem
już
lecieć
Inne
ruchy,
biegam
wtedy,
kiedy
reszta
woli
siedzieć
Ciężko
to
może
mieć
górnik,
co
ma
rodzinę
w
potrzebie
Więc,
kurwa,
na
co
narzekasz?
Jak
jest
źle,
no
to
przez
Ciebie
Jak
jest
źle
— do
roboty
rusz,
przestań
orać
łeb
Weź
się
w
garść,
nie
ma
czasu
już,
nie
poddawaj
się
Nigdy
więcej
już
wymówek
nie
chcę
w
mojej
głowie
mieć
Z
dowozem
zamówiłem
sukces
Pierdolony
Miszel
Traper,
zawsze
będę
miał
co
jeść
Chcieliście
wydymać
Freda,
Fred
wydyma
całą
grę
Chcieli
zabrać
to,
co
moje,
niczym
nie
podzielić
się
Będę
w
tym
gównie
po
uszy,
nawet
jak
zabiorą
tlen
Moje
stilo
pojebane,
nie
puścisz
tego
przy
mamie
Premixm
daje
beat,
rozjebać
— robię
to
na
zawołanie
Nie
chcę
marzeń
już
pogrzebać,
przede
mną
jest
wygrywanie
Pierdolony
Miszel
Traper
i
nikt
długo,
długo
dalej
(Rra!)
Attention! N'hésitez pas à laisser des commentaires.