Veet! - Pokuta paroles de chanson

paroles de chanson Pokuta - Veet!




Moja własna krew w żyłach parzy mnie
Moja własna pokuta sprawia że znowu cierpię
Mówią że czas leczy rany moje krwawią więcej
Czas nie działa jeśli rany ciągle gniją wierzcie
Znów brakuje mi kontroli
Brak weny mnie zabija gdy nic nie wchodzi do głowy
Ostatnio jakoś ciężej mi tworzyć i to mnie boli
Gdzie schował się ten ja który codziennie coś tworzył
Moja własna krew w żyłach parzy mnie
Moja własna pokuta sprawia że znowu cierpię
Mówią że czas leczy rany moje krwawią więcej
Czas nie działa jeśli rany ciągle gniją wierzcie
Znów brakuje mi kontroli
Brak weny mnie zabija gdy nic nie wchodzi do głowy
Ostatnio jakoś ciężej mi tworzyć i to mnie boli
Gdzie schował się ten ja który codziennie coś tworzył
Cudzy przykład uczy jeśli go widzisz
Brak zaufania tak powszechny zwyklejszy niż spaliny
Znowu się duszę słowami a usta jak karabiny
Żadnej dziury w głowie nie zalepi gram kokainy
To nigdy nie było proste
Póki jesteś nieświadomy nie pochłania cię postęp
Zaufanie się kruszy bo wcześniej było za dobrze
Teraz widzę swoje błędy
Ale jakim kosztem
Myślałem że mam w głowie wszystko poukładane
Jestem zmęczony zmianami chce się zatrzymać na stałe gdzieś
Zdala od kamer które ciagle rejestrują łeb
Oczy hipnotyzuje ekran chce obudzić się
To miasto mnie wkurwia piekielnie
Chce się stad wyrwać najszybciej koniecznie
Choć mam wrażenie gdzie bym się nie znalazł
To wszędzie poczuje rutynę i bezsens
Tętnie realizmem i problemami
Kiedyś największym problemem plastikowy karabin był
Topiłem się w swoich marzeniach bez umiaru
Do momentu kiedy wymarzony świat zmienił się w szary pył
Rzeczywistość połamała moją wizję
Czy ja wszystko udaje czy za wiele widzę
Paranoja że każdy chce wykorzystać
Choć mam świadomość że bliscy chcieliby blisko być
Chcę tylko odpocząć
To spokój mnie koi nie drogi alkohol
Ten stres długotrwały mi wisi nad głową
Miesiącami stoi nade mną jak ozon
Złapałem za liny a starły mi dłoń
Nim skończę w kostnicy wypluje monolog
Co przeszyje każdą zbyt zawistną skroń
I uczyni świat lepszym słowem na nowo
Moja własna krew w żyłach parzy mnie
Moja własna pokuta sprawia że znowu cierpię
Mówią że czas leczy rany moje krwawią więcej
Czas nie działa jeśli rany ciągle gniją wierzcie
Znów brakuje mi kontroli
Brak weny mnie zabija gdy nic nie wchodzi do głowy
Ostatnio jakoś ciężej mi tworzyć i to mnie boli
Gdzie schował się ten ja który codziennie coś tworzył
Moja własna krew w żyłach parzy mnie
Moja własna pokuta sprawia że znowu cierpię
Mówią że czas leczy rany moje krwawią więcej
Czas nie działa jeśli rany ciągle gniją wierzcie
Znów brakuje mi kontroli
Brak weny mnie zabija gdy nic nie wchodzi do głowy
Ostatnio jakoś ciężej mi tworzyć i to mnie boli
Gdzie schował się ten ja który codziennie coś tworzył



Writer(s): Edwin Witczuk



Attention! N'hésitez pas à laisser des commentaires.