YABOL - Warta paroles de chanson

paroles de chanson Warta - YABOL




Zero opóźnienia, mój ping jest idealny
Kręcę, leję, palę, ginę, rano wstaję z martwych
Muza się wybroni, a marzenia będą walczyć za mnie
Zawsze czujny, tak jak trzeba ja nie schodzę z warty, tak jest
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Patrzyłem się na nich kiedy się już odwracali
Uśmiech na ich twarzach ale mi nawet nie pomachali
Głowa na dół, zawróć cofnij i wracam do bazy
Myślę co zrobiłem nie za dobrze gdzie moje wady
Mam tak już za często, że za dużo sobie myślę
Później tylko leżę w błocie które sam sobie wymyślę
Ale tak to chyba musi być już, to dla mnie niedziwne
Bo te moje myśli od innych inne
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Delay 0, Delay 0
Cofnij, odwróć się i powróć kiedy już wygrywam
Podnieś zapal odłóż blanta, kiedy czeka pełna łycha
Kochaj albo odrzuć, ale nie mów słowa kiedy mijasz
Muszą być fajki, whisky, łyki z butli, to normalny bilans
Ona mnie wita, i upada na kolana ja jak piłat
Niech pomodlą się do boga, jeśli tylko chcą zaczynać
Ze mną, z nami, jebał pies, kurwa co to za różnica
Zacznij liczyć że zapomnę, gdy cię znajdę, nie ma wybacz



Writer(s): Maksymilian Jabłoński



Attention! N'hésitez pas à laisser des commentaires.