Текст песни Kłapouchy - lur
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Nie
chce
dzisiaj
wstawać
bo
mam
smaka
na
nic
Będę
gapił
się
na
sufit
i
wyobrażał
gwiazdy
Po
co
był
ten
budzik
skoro
ja
nie
jestem
sprawny
Wieczorami
taki
dumny,
gorzej
w
te
poranki
Na
pościel
przydałby
się
Vanish
Może
kiedyś
Po
raz
setny
ty
to
prawisz
Może
kiedyś
Oniryczne
stany
zwiedzam
jak
lunatyk
Chociaż
nie
śpię,
w
powiekach
zapałki
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Wyszła
wanna,
miał
być
zimny
prysznic
Cały
zapał
wyparował
z
ciała
w
mig
mi
To
nie
quiditch,
ale
czuję
się
jakbym
oberwał
tłuczkiem
Nic
co
ludzkie
nie
jest
obce,
ale
progres
zbyt
pod
górkę
Tak
ciężko
dziś
o
kroki,
jakby
zabetonowane
nogi
Tak
ciężko
Miałem
żyć
tak,
aby
potem
nie
żałować
Tak
ciężko
Niepotrzebna
trwoga,
jutro
zabiorę
się
za
robotę
Tak
ciężko
Lecz
narazie
zanurzam
się
w
czyiś
postach
Ale
to
tylko
na
moment
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Budzę
się
jak
Kłapouchy
Внимание! Не стесняйтесь оставлять отзывы.